Być kobietą, być kobietą… kajakarką

Kiedy zaczynałam swoją przygodę z jedynkami, kajakami górskimi czy pływaniem zwałkowym nigdy do głowy mi nie przyszło, że to zabawa tylko dla facetów. Owszem, w naszej kajakowej paczce zdecydowanie przeważają mężczyźni, ale jakie to ma znaczenie? Zawsze radzę sobie tam, gdzie dają radę moi koledzy.

Oczywiście gabarytowo i siłowo tak stworzyła nas natura, że faceci są lepiej predysponowani do tego rodzaju aktywności. Szczególnie, kiedy myślimy o pływaniu po rzekach zwałkowych. Ale my – kobiety, mamy do dyspozycji mózg i technikę kajakową ;-) Nie trzeba wkładać wiele siły w pokonywanie przeszkód czy wiosłowanie, jeśli robi się to umiejętnie i z głową.

Jaka jest więc specyfika kobiecego pływania kajakiem?

Z pewnością, podobnie jak w życiu chodzą, kobiety także pływają z większą gracją. Widać to szczególnie w jedyneczkach.

Kobiety wciskają się we wszelkiego rodzaju przewężenia, niewielkie przejścia pomiędzy gałęziami, itp. Sama jestem tego doskonałym przykładem. Mamy w tym zdecydowaną przewagę nad mężczyznami, którzy z reguły są po prostu więksi. Poza tym, przy pokonywaniu przeszkody w taki sposób zawsze łatwiej wykorzystywać nam wszystko, co mamy pod przysłowiową ręką – gałęzie, konary czy brzeg. To z kolei pomaga nam w oszczędzaniu energii.

Przed wskakiwaniem na drzewa też się nie bronimy. Wystarczy dobrze popracować ciałem i to, co mężczyźni „robią z barków, pleców czy rąk” obejść właściwą techniką i sprytem. Ile załatwia nam choćby dobre najechanie na przeszkodę przy odpowiedniej pracy bioder.

Przed przeszkodą weryfikujemy wszystkie możliwe kombinacje i drogi, którymi można ją pokonać. Mi się wielokrotnie zdarzało, że mężczyźni siłowali się na drzewie, kiedy ja cichutko, bokiem, między gałęziami tego drzewa, pokonywałam je szybciej od nich.

A poza tym, my kobiety, mamy silniejszy charakter od mężczyzn. Jak się zaweźmiemy to nic nam nie stanie na drodze.

Przypadki z mojego kobiecego życia kajakowego:

Ciuchy nie dla kobiet

Choć teraz to się zdecydowanie zmieniło, bo dostępność oraz wybór ubrań kajakowych dedykowanych kobietom są zdecydowanie większe, to kilkanaście lat temu nie było tak kolorowo. Kupując swój pierwszy kajakowy ubiór (spodnie i kurtka kajakowa) musiałam zdecydować się na zakup męskiego stroju. Ponieważ należę do osób szczupłych to męska S-ka była na mnie zdecydowanie za duża, ale spełniała swoje zadanie. Cóż, do dziś śmieję się z kaczego kupra, który robił mi się w tych kajakowych spodniach… ;-)

Kajak nie dla drobnych kobiet

Może to się wydać śmieszne, ale mam problem z odpowiednim kajakiem dla siebie. Wiąże się to z moimi, raczej skromnymi gabarytami. Z reguły kajaki mają dużą wyporność, za dużą dla mnie. Mimo sporej siły to chcąc zmieścić się pod drzewem nie daję rady wystarczająco przytopić kajaka. Kolejną problematyczną dla mnie rzeczą są szerokie kokpity kajaków. Podnoszenie kajaków na nogach też często jest dla mnie niemożliwe, ponieważ kajak zjeżdża mi z bioder.

Najlepszym, a wręcz szytym na miarę dla mnie kajakiem był nieodżałowany Eskimo Speedo. Niestety, już nie jest produkowany.

Makijaż nie na spływ

Zawsze maluję się na spływ. Ten codzienny makijaż towarzyszy mi zawsze. Oczywiście znam konsekwencje wywrotki czy choćby mocniejszego chlapania wody w twarz, lecz jestem w stanie ponieść ich konsekwencje. To mój wybór. Sądzić można by było, że każda z nas może decydować o sobie w tym zakresie. Jak się jednak okazuje, nie do końca tak jest.  

Na jednym ze spływów integracyjnych, kiedy płynęłam jako instruktorka, uczestniczka tegoż spływu zadała mi pytanie o mój makijaż. Okazało się, że dziewczyna jest kajakarką, ale w jej środowisku kajakowym nie toleruje się malowania. Po kilku razach i głupich uwagach dziewczyna uległa grupie. No cóż, bywa i tak. W każdy razie dziewczyna z nami czuła się doskonale, prezentując swój makijaż ;-)

Mężczyźni – nasi Superbohaterowie

Mężczyźni chcą pomagać. Na każdym kroku jak tylko pojawiają się przeszkody to chcą nam pomóc je pokonać. Jest to niewątpliwie słodkie, jednak może spowodować, że same nie pokonamy przeszkody, tylko będziemy czekały na czyjąś pomoc. No bo po co? To trochę tak jak z jazdą samochodem – z jednej strony faceci śmieją się z kobiet, które nie potrafią jeździć. Z drugiej natomiast nie dają swoim kobietom szansy na to, żeby same zdobyły doświadczenie, którego tak potrzebują. Pamiętajcie tylko o jednym – mężczyzna potrzebuje być przydatny, więc od czasu do czasu pozwólcie mu sobie pomóc. Byle nie za wiele!