Zimowy spływ kajakowy

Zimowe pływanie – z czym to się je

Dobiegł końca tegoroczny wysoki sezon turystyczny a wraz z nim najwyższe temperatury, jakich możemy spodziewać się w Polsce. Wydawać by się mogło, że również sezon kajakowy jest za nami. Tymczasem, choć letnie pływanie istotnie się skończyło, to w innych porach roku nie trzeba rezygnować ze spływów kajakowych. O ile jeszcze wiosnę i jesień w kajaku łatwiej sobie wyobrazić, o tyle zimę już niekoniecznie. Dlatego my zajmiemy się teraz tą właśnie najmniej „kajakową” porą. Zdradzimy Wam kilka swoich obserwacji i doświadczeń z zimowego pływania kajakami.

Pamiętajcie jednak, że nie zimowe pływanie nie jest dla każdego amatora kajaków. Absolutnie nie namawiamy do spływów zimowych tych, którzy nie są do nich przekonani. Ten wpis to nasze doświadczenie z 10 intensywnych, zimowych sezonów kajakowych i mamy nadzieję, że przyda się tym, którzy chcieliby osiągnąć kolejny kajakowy level. Tylko musimy ostrzec Was przed jednym – to wciąga! ;-)

Czym się więc różni pływanie zimowe od letniego?

Ameryki nie odkryję, jeśli powiem, że oczywiście temperaturą. Dla wielu tu temat się zaczyna i kończy. Jednak czasem warto wyjść poza swoją strefę komfortu i spróbować czegoś nowego, by doświadczyć czegoś wyjątkowego.

Spróbujcie wyobrazić sobie piękno rzeki po świeżych opadach śniegu, gdy gałęzie pod ciężkim śniegiem gną się ku korycie lub gdy promienie słońca odbijają się w kryształkach lodu na zmarzniętych roślinach. Wręcz nieziemski krajobraz tworzą przymarznięte do brzegu rzeki tafle lodu, zawieszone nad lustrem wody. A przy tym nieprzebrana cisza…

Tak zmierzamy do pierwszego wyróżnika spływów zimowych. Prawdopodobieństwo spotkania innych kajakarzy na rzece maleje wprost proporcjonalnie do obniżania się temperatury powietrza. Przez kilka lat naszego intensywnego, pozasezonowego pływania nie zdarzyło się, żebyśmy zimą na rzece spotkali innych amatorów kajakarstwa.

Podczas spływów zimowych zmienia się sposób samego spływania. Niska temperatura zmusza nas do ciągłego ruchu. Przerwy – jeśli się w ogóle pojawiają – to najczęściej odbywają się bez wychodzenia z kajaka (chyba, że fizjologia dojdzie do głosu ;-)). W przeciwnym razie musicie liczyć się z szybszym wychłodzeniem organizmu, problemami z ponownym założeniem zmrożonego czy nawet zamarzniętego fartucha, no i zgrabiałymi rękami, na które trzeba włożyć zimne rękawiczki.

To co może Was zdziwić w przypadku rzek zwałkowych to oblodzenie części konarów wystających ponad wodę. Niby jest to jasne, ale warto przygotować się na niespodziewany zjazd z drzewa, kiedy kajak przed nami naniósł wodę na zmrożone, pokonywane przez nas drzewo. Ma to szczególne znaczenie na rzekach z szybszym nurtem, kiedy po zjeździe z konara woda może nam „zabrać” tył kajaka.

Zimą zmienia się też charakterystyka rzek i samej wody. Po pierwsze pamiętajmy, że okres jesienno-zimowy to w Polsce czas największych opadów atmosferycznych w całym roku. Do tego dochodzą wody z topniejącego śniegu. To powoduje, że poziom rzek jest w tym okresie najwyższy. A to z kolei determinuje większą prędkością ich przepływu.

Pod wpływem niższych temperatur zmienia się także gęstość wody. To z kolei fakt, o którym człowiek zupełnie nie myśli, póki go nie doświadczy. Zamieszanie wiosłem w wodzie przypomina mieszanie łyżką w gęstej zupie. Konsekwencją takiego stanu rzeczy jest zmuszenie nas do cięższej pracy podczas wiosłowania, ponieważ gęstsza woda stawia większy opór dla kajaka i wiosła.

W okresie zimowym należy dobrze dobierać odcinki i rzeki, którymi chcemy spłynąć. Ostatnią rzeczą jakiej chcielibyśmy doświadczyć to zamarznięcie fragmentów rzeki, którą płyniemy. Oczywiście rzeka nigdy nie zamarznie całkowicie, jednak utworzony na niej lód może uniemożliwi

nam przepłynięcie. Warto więc wybierać rzeki z bystrzejszym nurtem lub wcześniej sprawdzić te, które płyną wolniej. Co do zasady, większą pewność bezproblemowego przepłynięcia wybranego przez nas odcinka dają nam oczywiście bystrzejsze rzeki.

Nie oznacza to jednak, że nie zobaczymy lodu na rzece. Przy niższych temperaturach, nawet na tych szybszych rzekach, tworzą się przy brzegu płaty lodu, które majestatycznie wiszą nad wodą. Wygląda to naprawdę bajecznie, jednak wymaga od nas zachowania szczególnej ostrożności, bo dostanie się pod ten lód, może być bardzo niebezpieczne.

Pamiętajmy też o tym, że zimą spływamy wyłącznie te odcinki, które dobrze znamy ze spływów letnich czy jesiennych. Musimy wiedzieć czego możemy się spodziewać. Nigdy także nie pływami sami, nawet najłatwiejszymi technicznie rzekami. Także rutyna może nas zgubić.

Podczas zimowego spływu musimy brać poprawkę także na zmęczenie potęgowane dodatkowa praca organizmu, który przy niskich temperaturach musi nas ogrzać. Nie zapominajmy także o emocjach i zdecydowanie większej adrenalinie, jak podczas spływów letnich. To również potrafi nieźle dać w kość.

Najważniejszą zasadą każdego spływu, o której należy pamiętać w pierwszej kolejności, jest bezpieczeństwo. Wielokrotnie będziecie czytać o nim na naszej stronie, ale widzieliśmy naprawdę wiele i wielokrotnie spotykaliśmy się z osobami przeceniającymi swoje możliwości, stąd naprawdę jesteśmy na nie wyczuleni. Najważniejszy jest nasz zdrowy rozsądek. Nie ma tu miejsca na cwaniakowanie.

Jak zacząć?

Każdy sam musi znaleźć swoją drogę do spływów zimowych.

Moja była bardzo naturalna. Uczestnictwo w letnich i jesiennych spływach kajakowych pozwoliło mi przygotować się do pływania zimą, nawet bez zbędnego myślenia o tym fakcie. Po prostu nadal pływałam, zmieniały się tylko kartki w kalendarzu. Zahartowałam organizm, dając szansę organizmowi, by stopniowo przyzwyczaił się do niskich temperatur oraz głowie, by sobie to wszystko poukładać. Takie wejście w „zimowe pływanie” było zupełnie „bezbolesne” i w moim przypadku sprawdziło się w stu procentach.

Jedno jest pewne – zanim skorzystasz ze spływu zimowego naucz się pływać latem. Uważam, że bezpieczne pływanie zimowe jest wyłącznie dla osób doświadczonych. Nie chodzi mi o osoby, które od kilku lat odbywają jeden spływ w roku, ale o takie, które spędziły sporo czasu na rzekach łatwiejszych i trudniejszych technicznie oraz w różnych warunkach pogodowych.

Po spływie

Warto także zadbać o czas po zakończeniu zimowego spływu kajakowego.

Na koniec naprawdę fajną rzeczą jest organizacja ogniska z kiełbaskami. Wydatek energetyczny podczas pływania spowoduje, że będziecie mieli wilczy apetyt, a gorąca kiełbaska w takiej sytuacji może okazać się jednym z najlepszych dań, jakie ostatnio jedliście ;-)

Nie czekajcie także ze zmianą odzieży. Nawet jeśli się za bardzo nie zmoczyliście to z pewnością choć trochę spociliście. Najgorszą rzeczą w takiej sytuacji jest pozostanie w rzeczach spływowych, ponieważ z czasem organizm będzie się wychładzał.

Kilka słów na zakończenie

Zimowe spływy kajakowe to fantastyczna forma spędzania czasu wolnego. Dla wielu zupełnie szalona i nieoczywista, dla wybranych, prawdziwych miłośników kajakarstwa, naprawdę wyjątkowa. Dostarcza niezapomnianych wrażeń i zapierających dech w piersiach krajobrazów. Jednak trzeba to robić z głową, wymaga kajakowej pokory i bardzo dobrego przygotowania. Jednak zimowe spływy kajakowe są tego warte.

Jeśli chcielibyście poczytać o naszych doświadczeniach z zimowym ubiorem do kajaka oraz o tym co warto ze sobą zabrać – kolejny wpis już na Was czeka.

Water photo created by teksomolika – www.freepik.com